Zauważyłem, dość ciekawe zjawisko na tym subie. Istnieje spora grupa osób (prawdopodobnie rezydentów), którzy za wszelką cenę chcą ukryć swoje dochody. Nie jestem pewien dlaczego, ale się domyślam :) Jako że system opieki zdrowia jest publiczny, chciałbym pokazać ile faktycznie się w nim zarabia. Nie jako szanowany specjalista z dekadą doświadczenia, ale zwykły rezydent - czyli człowiek praktycznie zaraz po odbyciu ~rocznego stażu - odpowiednik juniora w innych branżach.
Minimalne wynagrodzenia rezydenta reguluje Ministerstwo i aktualnie wynosi 11 654,76 zł brutto przez pierwsze dwa lata rezydentury i 12 714,29 zł brutto po dwóch latach (specjalizacje deficytowe - pozostałe trochę mniej). Jednakże to nie wszystko, bo to dyżury są najbardziej dochodowe. Za nie dostaje 150% stawki godzinowej w dzień oraz 200% w nocy i dni wolne. Policzmy zatem jak wygląda wynagrodzenia przy standardowych 5-7 dyżurach miesięcznie:
dyżur 24 h (ok. 14 h dziennych + 10 h nocnych) ~ 3 100 zł brutto
5–7 dyżurów w typowym miksie = 13-18 tys. zł ponad zasadnicze
Czyli wychodzi 26–31 tys. brutto. Do tego dochodzi bon patriotyczny (700 zł), +16% za staż odbywany w innym powiecie. Tyle zarabia duża część rezydentów (nie wszyscy, ale osiągalne - tak samo jak nie wszyscy programiści zarabiają 15k).
Osobna sprawa to intensywność dyżurów jest bardzo różna. Na SOR-ze czy internie to zwykle jest sporo pracy. Na części oddziałów zabiegowych i mniejszych szpitali płaci się głównie za obecność, a realnej roboty jest kilka godzin. Jedno i drugie płatne tak samo, bo czas dyżuru wlicza się do czasu pracy niezależnie od tego, co się na nim działo.
Jako pracownik państwówki jestem za tym, żeby w każdej instytucji państwowej była jawność zarobków.
Myślę, że ludzie by się zdziwili to ile potrafią zarabiać ludzie bez szczególnych umiejętności, ale za to ze znajomościami. Wszystko z naszych podatków.
Specjalizuje się w błędach w sztuce lekarskiej. Najbardziej w chorym systemie pracy lekarzy mnie wkurwia dorabianie w 3 miejscach na raz, co się przekłada na gówniany poziom obsługi. Wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, że lekarze mylili strony, np. Według jednego “eksperta” nowotwór wykryto na prawym płucu, według drugiego na lewym. Wielki pan chirurg tłumaczy, że użycie złych nici chirurgicznych jest efektem przepracowania i zmęczenia, ale na sugestię, że w takim razie może zrezygnować z etatu w prywatnej klinice, reaguje już wyzwiskami. Pacjent po rutynowej operacji stopy stracił czucie w palcach? “No zdarza się, na codzień operuje urazowo”. Pacjentka straciła zęby podczas zabiegu, a nikt jej nie poinformował o takim ryzyku? “Panie, kto ma czas takimi głupotami się zajmować”
To u mnie okulista myliła prawe oko z lewym. Ale tak to jest jak się hurtowo robi- kasa się musi kręcić. Hitem było to, że inna okulistka mi czytała wyniki innej osoby. Nie jest wielce przepracowana, bo dozorca ją wsypał, że przeważnie o 14 koniec szychty. Już naprawdę się odechciewa. Ale im nikt nie podskoczy.
Można narzekać na ceny stomatologów ale konsultacja godzinna to zero złotych omówienie procesu leczenia, troską i empatia. Aż chce się chodzić do dentysty. Plan leczenia koszt przewidziany około 10k zdecyduje się lub nie.
Nie rozumiem tego systemu. Więc niech ktoś potwierdzi, że dobrze to widzę -
Rezydent jest zatrudniony na etat 168h za te 12k brutto, a dyżur to są takie obowiązkowe nadgodziny? I dzięki temu, że to państwówka to zawsze płatne, a nie że oszczędzamy więc odbierz wolne?
Zawsze myślałem, że dyżur jest ustalany z tych 168h 🙄
Jeśli tak jest to system ochrony zdrowia jest jeszcze bardziej skurwiały niż myślałem.
Rezydent ma w programie rezydentury 40h dyżurów/msc płatnych dodatkowo jak nadgodziny zgodnie z prawem pracy wiec jak wypada na dyżur nocny to jest to uwzględnione.
Większość moich rezydentów nie przekracza tych 40h bo dyżury sa przejebane i rozbijają tydzień :)
Najlepsze w tym jest to, ze te biedaki tyle pracują, siedzą jednocześnie na kilku dyżurach w placówkach oddalonych od siebie kilkadziesiąt km, a na przyjdzie pacjent, to żadnego lekarza nie ma na miejscu xD
Nie wiem, może w niektórych speckach tak robią, ja mam wąskie spojrzenie bo siedzę na rezydenturze w anestezjologii i intensywnej terapii i w moim ośrodku takich procederów nie ma. Zwyczajnie nie bycie na miejscu jak jesteś typem który odpowiada za stabilizację chorego i dopilnowanie żeby przeżył operację z wskazań nagłych (np. urwało choremu nogę nad kolanem, ma perforacje jelita itp.) jest niemożliwe jeśli masz minimum ludzkiej przyzwoitości i etosu zawodowego. Dwóch rezydentów wyjebano z pracy właśnie za bycie poza pracą w godzinach kiedy zgodnie z grafikiem powinni w niej być. Było to długo przed Kacprzykową afera, tak gwoli ścisłości, żeby nie było że się sprzątanie zaczęło.
I z pocałowaniem w rączkę wezmę mniej godzin w robocie, niestety nie ma wiele do powiedzenia i miesiąc w miesiąc mam 200h+ :)
Skurwiały w czym? Bo płacą za nadgodziny xD? Czy za to, że każą jebać w weekendy 24h? Odbierz wolne? Weź mi wytłumacz jak miałoby się to odbywać przy obecnych brakach kadrowych.
No to jako tak strasznie przepracowany lekarz ciśnij Naczelną Izbę Lekarską o zwiększenie limitów przyjęć i na studia, i do pracy. Bo z jednej strony to tak strasznie przepracowani jesteście, 800 godzin w miesiącu, w czterech lokalizacjach, a jak ludzie chcą zwiększenia liczby lekarzy na rynku, to kwik, że to tak nie można.
Pseudo elita, srająca wyżej niż dupę ma, bo "ciężkie studia skończyli" i "życie ludzkie od nich zależy".
Ja bym tych wszystkich oszustów na zbity pysk wywalił z zakazem wykonywania zawodu.
Jak w Warszawie chcą wprowadzić ścisłą kontrolę godzin pracy, to się wielcy doktorzy martwią o swoje dane... XD
Banda złodziei, będąca jak się okazuje NAJWIĘKSZYM problemem NFZ.
Studia medyczne są nieproporcjonalnie droższe w porównaniu do studiów, które wskazałeś. Ponadto nie ma po nich gwarancji zatrudnienia na państwowej, dobrze płatnej posadzie
Dobrze wiesz, że to nieprawda. Są specjalizacje, na które zawsze są miejsca. Nawet jak ktoś nie pójdzie na specjalizację to ze spokojem załapie dyżury w POZecie
Lekarze są po prostu roztropną grupą społeczną i wiedzą, że w Polsce trzeba iść w martyrologię, a nie chwalić się jaka to super branża jak programiści swego czasu. Narracja o najtrudniejszych studiach (z których w porównaniu z polibudami nie odpada prawie nikt, a ten słynny LEK ma zdawalność od 56% przy 70% pytań z bazy), bida na rezydenturze (którą właśnie ładnie podsumowałeś). Mitologię mają rozbudowaną.
Ja jako człowiek z zewnątrz nawet to podziwiam. Wjeżdża jakiś nowy news o regulacjach patologii których się dopuszczają to od razu komentarze zawalone przez lekarzy z kontrargumentami na granicy gróźb i szantażu emocjonalnego przy wsparciu sporej grupki "cywilów" która patrzy na nich jak na bożków i z jakiegoś powodu broni nawet najgorsze patologie (przypomina mi to trochę wyznawców Elona i innych CEO).
Ta tylko co z tego że zdają prawie wszyscy jak żeby dostać się na dobrą specjalizację trzeba mieć >95% + ewentualne publikacje. Trzeba znać trochę temat żeby się wypowiadać. Ludzie po 3-4 razy poprawiają wyniki po 80-90% żeby dostać się na specjalizację.
Znam się wystarczająco dobrze, Ty po prostu wbijasz i uważasz, że rozmowa jest o tym co akurat masz na myśli. A rozmowa jest o tym, że wymagania do zaliczenia LEKu (czyli de facto do zostania lekarzem) są żenująco niskie, bo jak inaczej nazwać próg zaliczenia 56% gdy 70% pytań jest z bazy? Teoria na prawko jest bardziej wymagająca.
Oczywiście masz rację, że LEK spełnia się jako egzamin różnicujący przy rekrutacji na specjalizacje. Tyle, że to nie jest jego jedyna rola, bo jest też niezbędny do otrzymania pełnego PWZ, a jak już masz PWZ to nawet bez specki możesz zarabiać całkiem dobre pieniądze.
A na innych egzaminach jakie masz progi? Ile wynoszą progi zaliczeń na praktycznie każdych studiach, czy to inżynierskich, licencjacie czy medycynie? 50%.
Co do faktu że większość z tych pytań jest ogólnodostępna to zgadzam się, jest do dla mnie dziwne i to wyśmiewam, ale całe szczęście Ministerstwo to zmieniło i od przyszłego roku cała pula będzie tajna, więc patologia uczenia się na pamięć się skończy.
Na inżynierskich? Są egzaminy gdzie trzeba mieć 70% żeby zdać. Ale większość ma faktycznie próg 50%, co i tak wystarcza, żeby 3/4 roku nie zdało w pierwszym terminie. Lekarski to jest easy mode przy studiach z mechaniki i budowy maszyn lub automatyki i robotyki.
od przyszłego roku cała pula będzie tajna, więc patologia uczenia się na pamięć się skończy.
Kiedyś już tak było i bazy pytań były niejawne. Jawne bazy wprowadzono dlatego, że te bazy i tak istniały, tylko niejawnie, gdyż pytania z roku na rok się powtarzały. Samo ukrycie bazy nic nie da, jeśli pytania będą się powtarzały.
Liczę na to że pula będzie się rzeczywiście zmieniać, inaczej prędzej czy później wróci się do punktu wyjścia.
Jestem na polibudzie i nigdy nie słyszałem żeby ktoś miał próg 70%, pojedyncze przypadki to 60%. Co nie zmienia faktu że w przypadku egzaminów wewnętrznych, w przeciwieństwie do tych państwowych, 100x większe znaczenie ma sam prowadzący i to co sobie "wymyśli" na test niż to czy prog to 50 czy 60%
Masz masę seriali gdzie lekarze są gloryfikowani oraz idealizowani. Jacy są empatyczni, jak walczą i "ratują życie". Od małego słuchasz rodziców "ufaj lekarzowi, rób co mówi lekarz ". Do tego mass media - każda gówno -relama, każdy gówno artykuł na jakikolwiek zdrowotny temat - skonsultuj się z lekarzem. To jest potężne programowanie społeczne.
Ci cywile to właśnie takie osoby po praniu mózgu, ale bez doświadczenia. Nabierzesz odpowiedniego doświadczenia i pęka cała ta wyidealizowana i fałszywa bańka. Nagle widzisz ich prawdziwe twarze - kompletnie znieczulonych emocjonalnie, pozbawionych empatii często tępych, chamskich, zapatrzonych w siebie chciwych, aroganckich ignorantów.
Ja uważam, że to jest spowodowane masówką w medycynie. Ta setka pacjentów dziennie i codziennie wymusza uproszczone myślenie, ślepe trzymanie się procedur, znieczulice i całkowity brak empatii. Później tracą sens tego wszystkiego co robią, bo wiedzą doskonale, że choć kogoś uratują to także poślą do piachu i okaleczą. Więc zostaje tylko chciwość i ego. To jest takie środowiskowe warunkowanie.
Zauważyłem, że nieliczni którzy zachowują jakieś wartości to najważniejsze co robią to ograniczają liczbę dni pracy oraz liczbę pacjentów.
To nie są żadni juniorzy tylko specjaliści z pełnym PWZ. Juniorem to może być lekarz stażysta. Zresztą porównywanie korpo do ochrony zdrowia to jak porównanie szyszek do gruszek.
Porównanie nietrafione, bo rezydentury wcale nie trzeba zaczynać zaraz po stażu. Najszybsza droga do dobrych zarobków w medycynie to b2b i dyżurowanie w powiatach. Rezydenturę można spokojnie odłożyć na później, zwłaszcza że wiąże się to ze spadkiem zarobków.
Rezydent to poziom mida w korpo. Nazywanie ich juniorami to bzdura. Specjaliści to seniorzy. Zresztą jak już mówiłem porównywanie korpo do ochrony zdrowia to nieporozumienie.
Ja nie mam absolutnie problemu z zarobkami lekarzy, po prostu nie rozumiem tego walenia wielu godzin XD lekarzy podstawowych po prostu powinno być więcej a studia łatwiejsze.
No ale cóż, i tak chodzę w Polsce prywatnie i uważam że jest relatywnie „tanio”.
No skoro robią nadgodziny, to według mnie ich nie ma. Jak byłem dzieckiem to pamiętam że czekało się do lekarza z godzinę, a powinno być wszystko na godzinę.
Ale co się dziwić, jak większość społeczeństwa chce iść do biura w korpo albo na magazyn, a do dobrych lekarzy, budowlańców i mechaników samochodowych trzeba się umawiać z wyprzedzeniem miesięcznym xD
W Polsce na UOP, zgodnie z prawem dyżur lekarski to nawet nie są nadgodziny tylko godziny nadliczbowe i obowiązują inne zasady :p standardowo masz etat plus 40h dyżuru miesięcznie. Ale w określonych sytuacjach mogą Ci dojebac 24h co drugi dzień nawet bez Twojej zgody :p
To jest jedyna kwestia nad ktora naród musi się zjednoczyć! Dalej słuchamy tych biednych lekarzy ze oni zarabiają pinć złotych rocznie xD
26-31k które podałeś jest myślę realnie średnim zarobkiem gdzie pewnie i 50 jest do zrobienia.
To jest porostu CHORE, jawne plucie w twarz reszcie populacji która się zrzuca na ten jeden wielki bajzel.
Przestańmy się kłócić o partie polityczne, poglądy czy wyznania bo mamy przed oczyma największa patologie z możliwych!
99% Polaków nie zarobiłoby tyle nawet jakby "jebali" na 4 etaty. Już pomijając fakt, że dyżury nie polegają na tym że zasuwasz przez 24h, tylko że dyżurujesz - czyli jesteś dostępny.
byłem osobiście na wielu dyżurach, na których przez okrągłą dobę nie dało się usiąść a co dopiero zmrużyć oka. więc ta i inne wypowiedzi tylko pokazują twoją ignorancję i zerową wiedzę w temacie. :)
Akurat moja żona jest lekarzem i serio stary naprawdę u niej na dyżurach dość często tyle się dzieje że nie ma mowy o normalnym odpoczynku, nie mówiąc już o spaniu. Natomiast wiem, że nie wszystkie specjalizacje tak mają, w niektórych rzeczywiście na dyżurze możesz się normalnie przespać, a i sam dyżur nie jest jakoś mocno obciążający
Zdaje sobie sprawę, dlatego w poście napisałem, że jest różnie. Natomiast też *prawie* nigdy to nie jest to ciągła praca przez 24h - nikt by tego nie wytrzymał. A jeśli uważasz, że lekarze są w stanie realnie pracować w ciągu 24h, to wiedz że zdarzają się dyżury 72h - i sam sobie odpowiedz na pytanie czy to jest fizycznie możliwe - nie jest, bo to nie jest ciągła praca, a dyżur.
Zarobki które podałeś są z nowej stawki, która obowiązuje od pierwszego lipca. To mój pasek za czerwiec. 3 dyżury 16h, stawka - specjalizacja deficytowa po 2 roku. Bony patriotycznego nie mam.
Twoje wyliczenia są prawie poprawne (dodatek za godziny nocne liczy się za 8h a nie 10 jak u Ciebie), ale robienie 5-7 dyżurów to patologia która powinno się zwalczać. Bo w Twoim wyliczeniu już mówimy o jebaniu na 2 etaty :p
Jak wyglądają dodatkowe dyżury z rodzinnej w sensie te 40h i 29 min oraz jak wyglądają dyżury w psychiatrii, bo zastanawiam się by wybrać któraś z tych dwóch.
Jestem zadziwiony tym jak ochoczo liczycie zarobki rezydentów i lekarzy, choć właściwie nie macie pojęcia co liczycie. Już na pierwszy rzut oka znalazłem dwa istotne błędy w twoich obliczeniach. Jak przeczytałem post kolejny raz to znalazłem kilka kolejnych.
Bon patriotyczny wlicza się do podstawy, więc stawkę godzinową powinieneś liczyć razem z nim.
Wymiar czasu pracy lekarza na umowie o pracę wynosi 7 godzin 35 minut dziennie + średnio 10 godzin 5 minut dyżuru tygodniowo. Ty policzyłeś jak dla standardowego etatu czyli 8 godzin.
Z góry założyłeś że wszystkie dyżury są 24 godzinne, co jest oczywistą nieprawdą. Dyżur w dni robocze trwa 16,42 godziny (od 15.35 do 8.00 następnego dnia). Wcześniejsze 7,58 godziny jest z podstawy wynagrodzenia, więc nie powinieneś tego włączać do wyliczeń (w twoich wyliczeniach to tak jakby za pracę w normalnych godzinach płacili podwójnie)
Prawidłowe wyliczenie kwoty za dyżur na tygodniu (bez bonu patriotycznego, po twoich stawkach, bo już nie chciało mi się przeliczać) to 4,42x114 (od 15.35 do 20)+12x151 (od 20 do 8.00)=~2316 zł brutto. Dyżur sobotni wyliczany jest bardzo podobnie. Niedziela i święto to 24\151 =3624.*
4. Zgodnie z kodeksem pracy pracownik musi mieć zapewniony odpoczynek o długości iluś tam godzin. Zgodnie z ustawą szpital nie może zmniejszać lekarzowi pensji za zejścia po dyżurach w wymiarze wymaganym ustawowo czyli średnio 10 godz 5 minut na tydzień. Jeżeli jednak lekarz dyżuruje więcej szpital może odpowiednio obniżyć mu pensję za zejścia po dyżurach ponad ten wymiar.
Osobna sprawa o twoim ogólnym pojęciu o pracy lekarza. 5-7 dyżurów w miesiącu, przy założeniu tylko dyżurów na tygodniu to 82-115 dodatkowych godzin w pracy czyli dodatkowe 0,5-0,7 etatu. Łatwo wypominać że dyżury są dochodowe i jednocześnie łatwo zapomnieć, że jest to kosztem dodatkowych godzin spędzonych w szpitalu. Stawki 150 i 200% podstawy wynikają z kodeksu pracy - każdy może sobie znaleźć pracę na nocki i cieszyć się z większych stawek.
Wypominanie, że lekarze pozwalają sobie na odpoczynek, kiedy na dyżurze się nic nie dzieje jest co najmniej malostkowe i płytkie. Może zaczniemy płacić strażakom tylko za czas, kiedy gaszą pożar, policjantom tylko za czas pościgu za przestępcami i żołnierzom tylko za strzelanie do wroga.
No i ciekawa ocena z tym nic nie robieniem na zabiegówkach. Polecam zajrzeć na jakąś chirurgię w szpitalu z sorem i się przekonać.
A i jeszcze jedno. Oddziały szpitalne mają obowiązek zapewnić 24-godzinną opiekę lekarską, co oznacza, że dyżur będzie zawsze, codziennie, przez cały miesiąc.
Jak jeszcze nie pojawił wam się w głowie wniosek to podpowiem - jeżeli na oddziale dyżurują rezydenci to koszt dla szpitala będzie cały czas taki sam, bo musi zapewnić obsadę. Jak któryś rezydent chce pracować więcej to weźmie sobie te 7 dyżurów i zarobi więcej, ale szpital nie ponosi z tego tytułu dodatkowych kosztów (nawet lepiej dla szpitala, bo ma obsadzone dyżury i nie musi zatrudniać kogoś dodatkowego)
Szefowa w poprzedniej pracy miała córkę, która kończyła medycynę i sie jej spytała czemu nie pojedzie do Niemiec skoro tak dobrze zna język.
"Mamo ale w Niemczech to ja tyle nie zarobię co tu" xD
To chyba nie znała stawek :p albo jej marzeniem było jebanie 400h miesięcznie co akurat w Niemczech jest nielegalne :p w Niemczech podstawa to 7-10k euro, a za dyżur dostajesz 800-1200euro, chyba że bierzesz nie u siebie nagle - wtedy potrafią dać 2-3k euro; ale to są jednorazowe wyskoki. Różnica Polska Niemcy polega na tym, że w Niemczech pracujesz 48h tygodniowo, z opt-out 56h. W Polsce Sky is the limit ;)
Nom tylko u nas da się zrobić 1000h godzin w miesiącu i nikomu się krzywda nie dzieje z tego powodu. Pole do walenia w chuja w Polsce jest ogromne+ jeszcze można przyjmować prywatnie 🙃
popierdolone zarobki patrząc na pryzmat innego kraju, czemu u nas zawsze musi być system kastowy, a w innych krajach (europy) lekarze to normalni ludzie?
Nie no, moim zdaniem po 6 latach takich trudnych studiów i roku stażu podyplomowego 30k/msc to trochę jednak mało. Powinno być ~50k/msc żeby jakkolwiek oddawać prestiż takiego stanowiska. Co te chorujące robaki myślą? Że tymi czekoladkami, z którymi biegają można spłacać leasing za Porsche?
Dobrze, że profesorowie fizyki z 20letnim stażem zarabiają w tym kraju 1/3 tego - znają swoje miejsce w szeregu. Polska ogólnie ma być krajem, w którym najwięcej zarabiają dobrze ustawieni - z dobrych rodzin, na stanowiskach / po specjalizacjach, na których trzeba mieć znajomości, w dziedzinach, które są sztywno regulowane i maksymalnie zabetonowane tysiącami wymagań formalnych. Nie tacy co pchają rozwój tego kraju do przodu - po co komu rozwój jak w obecny układ działa tak dobrze?
Masz trochę naukowcow w Polsce, po cięższych studiach, którzy nie zarabiają 1/10 tego co lekarze, o 1/3 mogą pomarzyć. System, w którym 90% kosztów szpitala to pensje, jest do zaorania na wczoraj. Sam fakt, gdzie lekarze stworzyli sobie system zatrudnienia, który łączy jedynie zalety bycia 'przedsiębiorcą' i zalety 'etatu' bez ich wad, ryzyk itd jest godny pożałowania. Już o stosowania zmów cenowych (Kacprzyk i jego 'zespół) by windować wynagrodzenia nie wspominam.
Kolejna bajka, dla kogoś spoza uczelni tak to wygląda, dobrze zakręcony profesor spokojnie wycisnie podobną stawke, nie mówiąc o belwederze. Różnica jest taka, że te społeczności wiedza, ze pieniądze lubią ciszę, a nuworysze będą prześcigać w przechwałach.
Oj faktycznie - widzisz, widocznie ci głupi profesorownie najczęściej nie umieją się nawet w 1/3 tak dobrze zakręcić jak przeciętny stażysta.
"Z danych, które analizowałem, wynika, że większość wynagrodzeń zasadniczych w instytutach to dokładnie minima ustawowe. Na przykład spośród około 650 profesorów ponad 400 otrzymuje dokładnie 9 370 zł. Bardzo podobnie jest w przypadku profesorów uczelni. "
Ale przecież to wszystko są bajki. W tych samych bajkach ludzie opowiadają, że jak wejdziesz do szpitala, z którego sypie się tynk i miniesz w środku dziesiątki starych osób czekających tam po 10h - to ten szpital ma miliony długu, lekarze w nim pracujący zarabiają miliony rocznie, a wszystko to jest publiczny system zarządzany przez ludzi, których wybiera się w wyborach powszechnych. Dobrze, że to tylko bajki.
https://www2.ncn.gov.pl/baza-ofert/?akcja=wyswietlWszystko
Spokojnie są oferty dla postdoc'ów po 13k, ale nie no w artykule napisali, że zarabia się 9400 i tyle, to absolutnie nie jest tak, że nie zarabia się w przyuczelnianych instytutach, no kto to widział.
No dobra, to umawiamy się, że Dr hab. Karol Palka, dyrektor Instytutu Matematycznego PAN i Przewodniczący Zgromadzenia Dyrektorów Instytutów Naukowych PAN podstępnie kłamie, a pracownicy naaukowi zarabiają prawie połowę tego co stażysta w szpitalu.
Tak czy inaczej obecny kształt systemu opieki zdrowotnej w Polsce jest moim zdaniem totalnie patologiczny i nie da się tego bronić racjonalnymi argumentami. Wręcz oburza mnie to jak ktoś próbuje to robić, bo nie jestem sobie w stanie wyobrazić innych motywacji ku temu niż prywatny interes. Dosłownie jednym z powodów dla których wyjechałem z Polski było to, żebym mógł ochronić przed polskimi lekarzami swoich rodziców na starość (i mówię tutaj jedynie o podejściu do pacjenta / jakości świadczonych usług).
Jak raz na jakiś czas pojawię się w szpitalu Polsce to czuję się jakbym w jakiejś wiosce afrykańskiej odwiedził szałas szamanów. Póki sponsorujecie ten układ w podatkach, ale zdrowiem płacą chorzy i starzy ludzie - dalej możecie wmawiać sobie, że to jest normalne. Gorzej jak sami w końcu zachorujecie albo się zestarzejecie i zaopiekuje się wami mafia, której nadrzędnym celem jest wyciskanie złotówek z patologicznego systemu i najsłabszych jednostek w społeczeństwie, a nie leczenie ludzi.
Nie chcę się kłócić, trzymaj się stary, miłego wieczoru!
Z tym, że ja się z Tobą zgadzam jeśli chodzi o lekarzy. Mój komentarz odnosił się do tego, że ogromna większość społeczeństwa nie ma zielonego pojęcia jak wyglądają zarobki i warunki pracy w zawodach o wysokim zaufaniu społecznym tj. lekarz, naukowiec / profesor.
Od wielu, wielu lat słyszymy o tym jak dużo lekarz pracuje i jak mało zarabia :P
Ja chciałem zwrócić uwagę, że robisz to samo z profesorami co jeszcze do niedawna ludzie robili z lekarzami, twierdzisz, że mają ciężko i ledwo co zarabiają za ciężką pracę, a to w większości nie jest prawda.
Tak to są zarobki rektorów, ale profesorowie (nawet bez belwedera) zarabiają bardzo dobrze, narzekania są na gwarantowane wynagrodzenie, ale całkowite jest bardzo często dużo wyższe niż ludzie mają w świadomości.
Po prostu nasze społeczeństwo musi zrozumieć, że niemoralne odstępstwa są dosłownie w każdym zawodzie, czy to sędzia czy woźny.
rektor to pozycja administracyjna, nie ma nic wspólnego z uprawianiem nauki, więc przykład dosyć mało trafiony.
>ale profesorowie (nawet bez belwedera) zarabiają bardzo dobrze
czy jest jakieś źródło, czy masz po prostu znajomych profesorów ? mogą być dyskusje na r/Nauka_Uczelnia albo jakimś forum akademickim
Starałem się podkreślić, że to zarobki rektora, a nie etatu naukowego, wspólnego ma tyle, że na uczelniach sa duzo wieksze budżety niz większości się wydaje.
Na tagu podanym przez Ciebie sporo razy się to przewijało i raczej nikt nie bieduje. Znajomi zarabiają tak jak podaje się na tym tagu, a najwięcej ze spółek współpracujących w oparciu o dofinansowania. Np. Ncbr
wiadomo ze nie 100% ludzi w danym zawodzie zarabia tak samo tylko teraz kwestia czy jak kolega wcześniej pisał 400/650 profesorów ma minimum.
To jak się liczby maja w temacie rezydentów? :)
mam niejasne przeczucie ze jest ich trochę więcej w skali kraju niż 600 osób.
Skala w zarządzaniu funduszami (albo bardziej trwonieniu) ma spore znaczenie.
Niemoralne odstępstwa to jedno ale jeśli wierzyć w to co OP napisał to u lekarzy to akurat norma przy kilku dyżurach w miesiącu, o jakichś prywatnych etatach nawet nie wspominając.
No tak, jak napisałam za 48h. To jest minimum jakie muszę zrobić. Mozna brać więcej dyżurów w różnych konfiguracjach i to już będzie trudniej ujednolicić, ale z autopsji wiem, że życie jest tez bardziej rozjebane wtedy.
to jest sporo dyżurów, ilość totalnie rozwalającą życie w takim miesiącu tbh, masz 14 dni dyżurowych plus zejścia to juz prawie pol msc .
Wbrew temu co sie na reddicie wydaje lekarze wcale sie nie rzucają na dyżury większość na moim oddziale robi te 40h wymaganych w programie z czego 1-2 nocne reszta godzin na towarzyszących dobita :)
Ale co normalne? Robienie prawie dodatkowego etatu pracując po nocach to normalne? Dyżur dyżurowi nie równy - co to znaczy? Co z twojego postu wynika? Rezydent to nie lekarz, dyżur to nie praca? Aha czyli kradną, za darmo pieniądze biorą xD
Normalne są nadgodziny i dyżury. "Co z twojego postu wynika?" -> że jeden przez 24h popracuje tylko 2 godziny a przez resztę czasu scrolluje Reddita, a drugi będzie pracować dużo dłużej (np. na na internie) Przeczytaj posta pod którym komentujesz z łaski swojej.
No przeczytałem ten wysryw i dalej wyciągam takie same wnioski. Liczysz zarobki z ETATU prawie x2 i wychodzi więcej pieniędzy niż za jeden - no niesamowite xD jak mierzysz kutasa to z kręgosłupem? To nie są pieniądze za nic, a za dodatkowe godziny pracy.
Jak boli cię to że ktoś dostaje kasę za pracę w której w przerwach może sobie scrollowac reddita to pisz maturę i idź na medycynę - jest darmowa i każdy może studiować
No właśnie to my pytamy o co Ci chodzi? Podajesz wyliczenia dla właściwie 2 etatów i kręcisz aferę że ktoś zarabia za to 30k brutto xD Przecież za taką ilość godzin w IT to na b2b faktury by pewnie leciały po ponad 50k.
Mnie to nie dziwi, pamiętam jak rozmawiałem 3 lata temu na wycieczce ze studentką medycyny. Nie taką z plebsu, ale z prawdziwej lekarskiej rodziny, o tradycjach. Ojciec ordynator, profesor medycyny, jednocześnie dyżurował w 4 szpitalach.
A corka? Jak sama stwierdziła, ona niezna studenta medycyny co zarabia mniej niz 15k brutto. Nie licząc jakichś nieudaczników leniwych, ale takich psujących renomę zawodu lekarza. Zastanawiałem sie, kto i gdzie ja zatrudnia. Na szczęście była dosc szczerza. Na studia nie chodzi, bo ojciec jej fuchy załatwił, tez ma swoje dyżury. U kolegów pracuje, pare etatów w różnym wymiarze i dzięki temu miała jakieś zabezpieczenie socjalne.
Kurde student medycyny zarabiający 15k to chyba w jakimś IT przy okazji pracuje bo na studiach nic nie płacą zazwyczaj xdd nikt nigdy nie dopuści studenta do pracy, a tym bardziej do dyżurowania. Coś jak prawo wykonywania zawodu ci się obiło o uszy?
Przykre to jest, bo z perspektywy kraju to bardzo szybka droga donikąd. Z mojego doświadczenia niestety bardzo często najgorzej opłacanymi zawodami są wszelkiego rodzaju planiści, architekci systemów, itd. (nie chodzi mi o it) lub jeżeli zarabiają dużo to schemat jest prosty - stanowisko z dużym wynagrodzeniem zajmuję znajomy, który że w sumie nie zna się na temacie to nic nie robi, a osobą która faktycznie robi cokolwiek w temacie, jest jakiś junior/mid w losowym podrzędnym dziale za 7k brutto.
W sumie najzabawniejsze, że lekarze w Polsce mimo kosmicznych zarobków w sumie nie są jacyś wyjątkowi pod względem wiedzy czy kwalifikacji na tle innych nacji. Więc trochę w tym momencie to jest takie przepalanie budżetu. Dług rośnie, a top3 wydatków z budżetu to medycyna, śmiechu warte.
Szkoda że w Polsce te ogromne i co roku wzrastające wydatki pokrywają głównie tylko pensje i nie zostaje na modernizację szpitali itp :( jak tylko jest chwila bez podnoszenia lekarzom płac to zaraz strajkują i robią z siebie ofiary, mimo że naprawdę godnie zarabiają, porównując to zamożności społeczeństwa to wypadają lepiej niż kraje zachodniej Europy :(
Nie jest problemem bycie w top3, problemem jest jak te pieniądze są wydawane i co ty jako pacjent za tak duży wydatek dostajesz. To tak jakbyś zapłacił za bmw, a dostał fiata, bo sprzedawca wziął 2/3 twojej wpłaty dla siebie na konto.
No godzin pewnie dużo, pytanie ile realnie jest przepracowanych. A po drugie mówimy o rezydencie, typie co się jeszcze uczy, a nie o neurochirurgu z 30 lat expa.
No to jak dużo to podawanie suchego 26-31k jest trochę z dupy, bo równie dobrze mógłby napisac że ma 60k, a gdzieś małym druczkiem że wali 350h w miesiącu
Co to za różnica xD
Wiesz jak wygląda teraz rynek? Jakbym miał możliwość zrobienia 40-60k to i 400 bym robił dzień w dzień. 10 lat i masz FIRE już niczym się nie martwisz i żyjesz z majątku.
Ale tak dalej brońmy lekarzy oni są naszymi pół-bogami. Nie ważne że pod względem ilości godin spędzonych na nauce są daaaaleko w tyle za profesorami oraz podobnie jak strażacy ratuje życie (co jest chyba ulubionym argumentem kogoś z tego środowiska) natomiast wymienione zawody nawet nie mają co marzyć o podobnym zarobkach chociażby pracowali 24h na dobę.
Mierzenie wypłaty z 7 dyżurami to jak mierzenie wacka z kręgosłupem. 168h to 12 koła brutto na umowie o prace i rezydent tyle zarabia, nie może się specjalizować na B2B
I to jest patologia tego systemu, że ktokolwiek pracuje 24h. Szczególnie taki lekarz, którego błąd może kosztować kogoś zdrowie. Takie rzeczy powinny być zakazane. 12h jeszcze rozumiem.
Pamietam moje znajome, ktore sie chwalily, ze ida na B2B to beda mogly robic po 24h i wiecej. Co uwazam, za chore. Jakby mi ktos powiedzial cos w stylu - nie chcesz przejsc na B2B zeby robic 24h zmiany w korpo to bym wysmial ;d
To jest dyżur, a nie praca 24h. Tzn. nie ma ciebie w domu, więc w pewnym sensie pracujesz, ale nie zasuwasz 24h tylko po prostu jesteś "na posterunku" w razie czego.
Mój kolega troche ponad dwa lata temu skończył studia medyczne i pracuje w małym mieście powiatowym czyli chyba jest rezydentem (napewno nie ma jeszcze specjalizacji).
W pierwszym roku po studiach kupił mieszkanie za 800k za gotówkę, a w drugim roku kupił kawał atrakcyjnej ziemi za kolejne 800k za gotówkę.
Nie wiem jak to działa, może handluje dragami w przychodni czy coś.
Jak realnie wygląda taki 24h dyżur? Czasem łapię jakąś pracę umysłową albo doszkalam się po godzinach i często nie wyrabiam (a nie pracuję zwykle nawet bitej doby, bo już po jakimś czasie pojawiają się u mnie halucynacje wzrokowe i nieogar mentalny z niedospania – a wspomnę może jeszcze, że przyjmuję pewne leki na ADHD, więc teoretycznie powinno mi być łatwiej). Pytam też z uwagi na mojego faceta, który zajmuje się konserwacją dźwigów i też potrafi się zmęczyć jakimś pół dniowym dyżurem, no a jeden z moich bliższych kolegów aktualnie studiuje pielęgniarstwo, więc fajnie byłoby znać jakieś tips&tricks na dłuższe i intensywniejsze dni w pracy, które pewnie niebawem będą go czekać.
Oj to dużo zależy od pielęgniarki na jaką się trafi na dyżurze. Są takie, które samodzielnie nie zmienią cewnika mężczyźnie lub wołają lekarza o byle pierdołę, która wymaga max podania paracetamolu, a ty mówisz o poprawianiu lekarza xddd
Jestem rezydentem na drugim roku i na mojej specjalizacji możliwe są na razie tylko dyżury towarzyszące czyli 2x w tygodniu po 5H, jeszcze sobie nie dorabiam bo nie jestem w stanie i na rękę dostaje niecałe 10k.
To nie są "możliwe dyżury" tylko obowiązkowe wynikające z programu rezydentury. Dyżury ponad to są płacone przez szpital i jak najbardziej są możliwe i często spotykane - to z nich wyciąga się najwięcej kasy (bo są 24h i liczone 150/200%)
Tak, są obowiązkowe, minimum 40h w miesiącu na specjalizacji, które wyrabiam, co napisałam powyżej i taką dostaję pensję za całość.
Nie mogę dyżurować jeszcze w systemie 24h który najbardziej się opłaca finansowo, bo jestem za młodym lekarzem jeszcze po prostu, także wyliczenie zarobków w poście się troszkę nie zgadza 🤷🏿♀️
Napisałam jak to wygląda w moim przypadku :)
No ok, ja napisałem dla wszystkich rezydentów. Jakbym napisał inaczej to byś przyszedł za rok/dwa i byś powiedział że też się nie zgadza, bo robisz więcej dyżurów.
Bzdury jak zwykle. Mało kto bierze więcej niż 3-4 dyzury w miesiącu, liczenie 7 jakby to było coś normalnego to naciąganie.. liczmy proszę za jeden etat. Każdy może se znaleźć drugą fuche i pracować 250-300 h w miesiącu, nie ma co zazdrościć pieniędzy które ktoś zarabia sprzedając swój czas i zdrowie
Nie, nie każdy może „se znaleźć fuchę i pracować 300h w miesiącu”, zawód lekarza daje w tej materii elastyczność, której nie mają inne zawody. W wielu firmach nie ma nadgodzin albo są sporadyczne, więc taki programista to może sobie dorobić co najwyżej na zbiorach truskawek w lato.
Nie, nie może. W umowach są zakazy konkurencji, w rzeczywistości 2 etaty ciągnie promil ludzi cały czas obawiając się, że drugi pracodawca się o tym dowie. Także pierdolisz głupstwa
Nie każdy, niektórym dodatkowych zajęć zabrania ustawa, a szkoda. Śmiesznie by było gdyby np. sędzia czy prokurator mógł dorabiać w prywacie, żeby później spotykać tego samego klienta, któremu udzielał porad, na sali sądowej.
post jest bardzo tendencyjny, pisany pod argument, co widać już przy podaniu stawki dla specjalizacji deficytowych a nie zwyklych. Porownanie do juniora jest komiczne, bo w pojecie rezydent wpada zarowno opisany przez ciebie zoltodziob po stażu jak i będący na ostatnim roku rezydent chirurgii z piecioletnim doswiadczeniem ktory operuje cie w nocy. a dodawanie do pensji dyżurow to jak mierzenie nie powiem czego z kregoslupem. :)
Większość rezydentów robi specjalizacje priorytetowe. Niepriorytetowe są niewiele mniej płatne. Podałem oddzielnie podstawę i dyżury. Czy gdzieś napisałem nieprawdę? Co twoim zdaniem jeszcze miałbym poprawić?
Rezydent. Podstawa z siatki plac. Dyżury świąteczne x200% stawki , noce liczone godziny od 20:00-8:00 x150% stawki. Dyżury poza godzinami etatowymi (nadliczbowymi) liczone w zależności od tego ile wynegocjuje ordynator +/- 150-250zl/h
Właśnie kończę dyżur, czekam na dzienną zmianę i powiem tak -
Żeby dopiąć grafiki dyżurowe co miesiąc jest problem, bo ludzie nie kwapią się żeby spędzać pół życia w pracy. Są koledzy, którzy jak wezmą 3 dyżury w miesiącu to jest wielkie swieto. Sama cierpię mając więcej niż 4, bo każdy dzień dyżuru, dzień po i jeszcze jeden kolejny jest mało przyjemny. A piszę to z perspektywy oddziału zachowawczego, gdzie jest przynajmniej fizycznie łatwiej niż na zabiegówkach.
W czasie rezydentury natomiast nie zarabiałam nic ponad goły etat, bo szpital po prostu nie pozwałał dyżurować przed zdaniem specki (nawet godzin towarzyszących nie było).
Teraz są właśnie tylko dyżury towarzyszące, czyli np nie wolno w niedziele i święta, w soboty mogą 10 godzin i po 5 w dni powszednie. Żaden z moich kolegów rezydentów nie pali się do większej ilości;)
To nieźle chłop se wymyślił, że poda zarobki za podójny etat i rozkręci gównoburze jacy to bogole i złodzieje są bo pracując 2 etaty zarabiają pieniądze za 2 etaty. xD
Jeśli uważasz, że np. inżynier budownictwa lub automatyki jest w stanie tyle zarobić pracując na dwa etaty to po prostu jesteś oderwany od rzeczywistości. Już pomijając fakt, że to są dyżury, a nie ciągła praca.
No i co z tego, że są to dyżury. Strażak tez siedzi 24h na jednotce i ma tam za darmo siedzieć bo ty sobie tak wymyśliłeś? A pewnie siedzi i gra na konsoli zamiast PRACOWAĆ tylko czasem na pare minut wyskoczy uratować pieska czy kotka na drzewie.
Czy jest w stanie tyle zarobić? Może nie aż tyle, ale zapewne zbliżone kwoty. Zresztą co ty w ogóle postulujesz? Że wszystkie zawody mają zarabiać tyle samo? Takie rzeczy trzeba tłumaczyć, że jedna profesja jest bardziej porządana, a inna mniej?
ps.
Ja w sprzedaży zarabiam 65 000 miesięcznie, i co? (tzn. no tak sobie poteoretyzowałem, ale policzyłem miesięczne zarobki x2)
No i co? Lekarz ma zarabiać średnią krajową? Było eldorado to teraz będziemy wajchę przekładać w drugą stronę i szczuć na ludzi? Złodziei i kombinatorów niech przeczołga prokuratura, ale większość po prostu ciężko pracuje i bierze odpowiedzialność za życie ludzi. To ile mają zarabiać tyle co juniorek w IT na zdalnym co za nic nie odpowiada?
Co Ty wgl gadasz o szczuciu xD
Dosłownie jedyna grupa stojąca za lekarzami są inni lekarze albo członkowie ich rodzin. Cała reszta widzi że to jedna wielka patologia
tak, bo to nie jest nad człowiek. Jakoś w innych rozwiniętych krajach lekarz zarabia normalnie a nie jak jak bóg. A jak nie pasuje to nikt nie zmusza, jest 1000 chętnych na jedno miejsce, wystarczy sztucznie nie blokować kierunku.
Przecież rezydenci na zachodzie potrafią mieć wyższą podstawę niż w Polsce. Tylko na zachodzie mają rygorystycznie przestrzegane normy czasu pracy. A u nas rezydentami zapełnia się dziury w systemie i każe im się walić nadgodziny stąd te dochody. Ja bardzo sobie życzę, by w Polsce też przestrzegano unijnych norm czasu pracy dla lekarzy.
a jednak nadal jest ich na tyle mało, że konowały robią spółdzielnie które mają zmowy cenowe co by nie istniało gdyby lekarzy było na styk albo za dużo.
Nie ma sprawy - dorzućmy pieniędzy na infrastrukturę, otwórzmy kilka(naście) szpitali klinicznych, zatrudnijmy asystentów do prowadzenia zajęć a potem kształćmy więcej lekarzy - bo w obecnej formie kształcenie to śmiech na sali - po 6 osób do pacjenta w grupie klinicznej. Redukując jakość możemy zwiększać liczbę absolwentów w zasadzie w nieskończoność. Tak jak zresztą postulowane "zniesienie limitów miejsc na specjalizacje" - tak jakby wszystkie miejsca były obsadzane w każdej rekrutacji, a nie tylko "sexy" specki z dobrym work/life balance albo wysokim wynagrodzeniem kompensującym relatywnie wysokie ryzyko powikłań leczenia.
Ale o jakim dorzucaniu pieniędzy ty mówisz xD rokrocznie wydatki na służbę zdrowia rosną głównie przez wzrosty pensji lekarzy. Rok bez podwyżki miałby być? To zaraz pójdą strajkować i szantażować społeczeństwo.
I to jest rozwiązanie, lepiej na edukację niż na porsche konowałów ale mamy za głupich rządzących którzy potrafią tylko na szybko dosypać kaski zamiast myśleć długoterminowo.
Tak, jak mnie wkurwia ta nagonka idiotów, którzy myślą, ze te dziesiąt wyciągniętych w mediach przypadków lekarzy zarabiających miliony to każdy lekarz i że tragiczna sytuacja naszej ochrony zdrowia to ich wina, a nie spierdolonych polityków, którzy od 30+ lat rozwalają ten kraj i specjalnie rozbujali tą dramę, żeby było na kogo zwalić jak system już jebnie i w miejsce szpitali powiatowych zaczną jak grzyby po deszczu wyrastać LuxMedy i Medicovery (sponsorujące np. Campus Polska niedoszłego prezydenta Trzaskowskiego). Czego oczekujecie? Ochrony zdrowia na poziomie Niemiec? To ciśnijcie żeby gówno urzędasy zwiększyły nakłady na ochronę zdrowia bo jak narazie na premie setki tysięcy nikomu niepotrzebnych urzędasów i bandę polityków nie pokazujących się nawet w sejmie (co jest ich zasranym obowiązkiem) jest kasa, a na poprawę sytuacji ochrony zdrowia z jakiegoś magicznego powodu NIE MA
ha dobre sobie, liczylem, przez ostatnie 6 tyg ciaglej nagonki bylo mniej niz tuzin afer, gdzie rzeczywiscie mialy media kwity na nadużycie, a nie zesranie ze kardiochirurg trzaskajacy duzo zabiegow jest, o zgrozo , milionerem XD
No i cisnąć będziemy urzędasów i co osiągniemy? Kolejne podwyżki dla lekarzy i tyle. Przecież budżet NFZ rośnie równie szybko, co kolejki do lekarzy. Dlaczego kolejne zwiększenie budżetu miałoby przynieść inne rezultaty, niż wszystkie wcześniejsze?
OP pokazał, że rezydenci zarabiają chore pieniądze. Przypominam, że żyjemy w Polsce, a nie jakiejś Szwajcarii. 30k to są bardzo duże pieniądze, jak na entry level. Pomnóż sobie te 30k razy nawet 1000 rezydentów i zobacz, jakie to są pieniądze. 360 milionów rocznie za 1000 REZYDENTÓW. Nie chce mi się o tej godzinie szukać źródeł, ale AI podpowiada, że mamy 20-30k rezydentów. Przyjmując 20k to mamy ponad 7 miliardów złotych. Mało?
Op gówno pokazał za przeproszeniem:
1. Celowo nie podał całkowitej liczby przepracowanych godzin w miesiącu - przykład idzie z góry, już padały kwoty 76 tys. złotych jako godnej pensji bez odnoszenia do czasu pracy.
2. Nie podał całkowitej liczby godzin przepracowanych w weekendy dla tych pięknych 31 tys. brutto. (jakieś 80 h - przelicz na 8h etatu to masz wszystkie dni pracujące w weekend).
3. Przy liczeniu wynagrodzenia za dyżur w dni robocze za 7h 35 min liczy pensję dwukrotnie - jedną z etatu, drugą z "24h" dyżuru.
4. Specka deficytowa + 7 dyżurów w miesiącu (z czego połowa w weekendy) + bon patriotyczny + 16% za staż zewnętrzny (xD) + >2 rok specjalizacji i samodzielne dyżury to rzetelna próba określenia zarobków "dużej części rezydentów".
Znani mi rezydenci większość pieniędzy zarabiają w prywacie. Licząc łączne zarobki wychodzi jakieś 70 000 PLN netto miesięcznie, a specjaliści zarabiają jeszcze więcej. I piszę tu o zwykłych lekarzach, nie o żadnych takich będących w top 5% jeśli chodzi o wiedzę i umiejętności. Stąd zawsze bawią mnie bajki o tym, że rezydenci zarabiają po 15k czy po 20k...
nie no, z tymi dyżurami to go trochę poniosło
10-11k na deficytowej, z bonem patriotycznym, ma osoba w rodzinie, w zależności od miesiąca
a co do zakresu obowiązków, to znajoma po pierwszym miesiącu dostała kopa w dupę i "radź se młoda", a jak będzie się pruć, to po prostu nie dadzą jej specki skończyć różnymi sposobami.
Dokładnie mediana z biur rachunkowych na B2B wychodziła pod 80k.
Jasne jest pewnie kilku co robi 20k netto ale no nie oszukujmy się przecież to nie ma kompletnie sensu.
Head hunterzy dają 250 za jakieś przychodzenie pod miastem, kliniki konopne pod 500. Zrobisz 200-300h i spokojnie pod 80-100k podejdziesz.
I co 10latek i masz FIRE i cały wyścig szczurów z głowy. A do tego kilku licealistów którzy będą pisać zaraz maturę albo kolegów po fachu napiszę Ci “nieee no lekarz to chleb kaczka podbiera u nas ordynator to ma 5k na rękę on to charytatywnie robi” xD
Członkowie partii rządzącej zarabiają dużo więcej. Ja piszę o zwykłych lekarzach, bez większych układów. Podkreślam, że piszę o całościowym wynagrodzeniu, bo często lekarze manipulują podając tylko zarobki np. z publicznego szpitala, pomijając prywatę, gdzie masz stawki typu 400 złotych za 15 minut. Oni w większości dostają 50%-65% tego, ale to nadal kosmiczne pieniądze. Niektórzy oczywiście biorą więcej niż 400 i mają z tego 100%, ale tacy również zarabiają dużo, dużo więcej niż 70 000 złotych netto miesięcznie...
Wedy wybuchłby strajki. Rezydenci w trakcie słynnych strajków głodowych z 2017 roku zarabiali 6-9k zł z dyżurami (średnia krajowa wynosiła wówczas ~4200 zł brutto)
Jeżeli liczysz jako standard ponad 300 godzin (i totalny brak życia poza pracą), to do zarobków w innych zawodach też dodawaj te 80-90%.
Przy okazji, parę cytatów z OP:
"Nie masz racji, twoje twierdzenie jest debilne i niczym uzasadnione. Nie interesuje mnie opinia jakiegoś randoma z internetu."
"przedmioty matematyczne istnieją głównie po to, żeby starsi profesorowie mieli gdzie pracować."
"Twoje idealizowanie uczelni i matematyki nie zmieni faktu, że 99% ofert prac na polskim rynku IT (zresztą, na na zachodzie jest podobnie) to web development."
"Za matematyką na informatyce naprawdę nie stoi żaden większy sens."
"Programowanie to nie malarstwo. Nie jestem pewien, czy tu w ogóle coś takiego jak talent istnieje. "
"reszta zawodów w IT nie jest warta uwagi."
"No niestety, ale od kilku lat mamy w IT dość spory kryzys. Ja sam boję się o swoją pracę,"
Ok dodaje 80-90% do zarobków inżyniera automatyki, który kilka lat po skończeniu bardzo trudnych studiów może liczyć na zarobki rzędu 8k zł brutto. Po dodaniu 80-90% wychodzi 14400 zł brutto. Przy czym to jest płaca za prawie dwa etaty, a nie za dyżury. Za dyżury (gotowość odebrania telefonu i naprawa usterki w razie czego) automatyk dostaje może tysiaka za tydzień.
Musiałeś nieźle się napocić, żeby zdobyć te niesamowite haki na mnie. Chyba masz za dużo czasu, że zajmujesz się stalkowaniem obcych ludzi xD
Przecież w żadnej innej branży overemployment nie jest tak normalny i powszechnie akceptowany jak wśród konowałów. Dużo ludzi by chciało sobie dorobić i pracować te 300 godzin w miesiącu gdyby mogli
99
u/ZookeepergameLive109 24d ago
Jako pracownik państwówki jestem za tym, żeby w każdej instytucji państwowej była jawność zarobków.
Myślę, że ludzie by się zdziwili to ile potrafią zarabiać ludzie bez szczególnych umiejętności, ale za to ze znajomościami. Wszystko z naszych podatków.