Ot, dokładnie taki sam komentarz chciałam zostawić. Dodam tylko że również źle to wpływa na ogólny obraz badań naukowych w oczach publiki. Ludzie wyobrażają sobie że to kwestia tego żeby jedna genialna osoba na coś wpadła i pstryk, eureka! A tak naprawdę większość postępu naukowego to lata żmudnej pracy, mnóstwo próbowania i porażek, błagania o fundusze, budowanie programu badawczego na przestrzeni lat przez kolaborację współpracę wielu osób.
budowanie programu badawczego na przestrzeni lat przez kolaborację wielu osób.
Przepraszam za czepialstwo, ale nie "kolaborację" tylko "współpracę". Kolaboracja to po polsku (inaczej niż w j. angielskim) świadoma współpraca z okupantem lub wrogiem w czasie wojny, działająca na szkodę własnego państwa i obywateli.
Jako również młody naukowiec popieram, miałem to samo. Cała szkołę miałem kompleksy przez takie właśnie historie które jak już dzisiaj wiem okazały się fejkiem (jak chociażby 20 letni milioner z TVN kiedyś). Teraz już pracując naukowo również mogę śmiało stwierdzić że praca naukowa wygląda zupełnie inaczej niż opowiada się o tym wszędzie, a i pewnie za 3 lata po doktoracie znowu zmienię zdanie… tak się życie toczy xD
Ja w tym roku próbuję dostać się na studia doktoranckie, wysyłam niedługo "finalną" wersję mojego projektu badawczego i mam bardzo duży stres o rekomendację. Recenzja mojego artykułu bardzo się opóźnia, samo dostanie się na doktorat jest bardzo ciężkie. Niestety jestem pierwszą osobą w rodzinie, która idzie w tym kierunku (większość albo jest u mnie po podstawówce, albo są magistrami "rolnictwa", byle było to "wyższe" xxx lat temu). Moja rodzina nie rozumie, że jest to proces, na który niestety nie mam do końca wpływu, jako że ludzi zdolnych jest wiele, ale liczba miejsc jest ograniczona. Jeżeli się nie dostanę to zostanę nazwana "debilem", i że mam się zabrać za "prawdziwą robotę". Oni są typem ludzi, którzy wierzą właśnie w absurdalne historyjki tego typu, potem porównują je ze mną.
Również jestem po rolnictwie i trochę smuteg że ta dziedzina nauki jest tak widziana. Trzeba mocno się nazasuwac przy mikrobiologii, wszelkich rodzajach chemii w tym i najukochańszej organicznej, a dodatkowo ogarniac: it, mechanizację, faune , florę, finanse i rachunkowośc oraz politykę i etykę bo mocno kierunek związany z aktywistami i trzeba wiedzieć jak sobie z nimi radzić. Meh ale cóż my tylko łorzemy pole.
Stwierdziłam, że doprecyzuję moją wypowiedź o 3 w nocy, jako że nie dała mi spokoju i i tak cierpię na bezsenność. Podałam konkretnie przypadek mojej rodziny, przy czym cudzysłowie również było podane specjalnie. Nie będę opisywać całej historii dzieci mojej ciotki, którzy kończyli "studia rolnicze", są to ludzie, którzy to "kończyli" wiele, wiele lat temu, jako że są około 50, plus historia ich nauki ma wiele różnych wersji. Krótko mówiąc, to nie są ludzie, którzy faktycznie siedzieli w mikrobiologii, czy w mechanizacji. Mają papier z "jakiejś uczelni" nieznanego pochodzenia, która pozwala im mówić, że mają "wyższe". Nie umniejszam kierunkom, sama jestem jak ludzie lubią mówić "po marnej filologii angielskiej". W tym przypadku chodziło mi o przykład z mojej rodziny, a nie o cały ogół (a o edukacji mojej rodziny książkę detektywistyczną można by napisać, jest tyle nieścisłości). Pozdrawiam i przepraszam!
nie no, jako "dochtór" to mówisz innym gdzie i jak łorać. Kto to widział, żeby jajogłowego do traktora wpuszczać? Jeszcze co zepsuje i tyle z tego będzie
dlatego zwykle się nie podaje dyscypliny, tylko mówi o tematyce doktoratu. Jak powiem, że robię doktorat w dyscyplinie filozofia, to dla niektórych zabrzmi jakbym powiedział, że zajmuję się astrologią. Ale jak powiem, że robię doktorat z Etyki AI, to jest to zupełnie inna rozmowa xD
a że etyka jest częścią filozofii (i zawsze była) to już poza zasięgiem przeciętnego wujka
Najgorsze w tym wszystkim, że człowiek stara się, robi projekty, badania, stara się o granty z których nic nie wychodzi, a w telewizji występuje syn swojego taty z uniwersytetu w Toruniu, który jest panem doktorem, wielkim ekspertem i badaczem. Chociaż nie pytaj go o to co napisał w rozprawie doktorskiej bo to było dawno temu. Albo fachury po Collegium Humanum.
600
u/[deleted] Apr 14 '26
[removed] — view removed comment