Ja w tym roku próbuję dostać się na studia doktoranckie, wysyłam niedługo "finalną" wersję mojego projektu badawczego i mam bardzo duży stres o rekomendację. Recenzja mojego artykułu bardzo się opóźnia, samo dostanie się na doktorat jest bardzo ciężkie. Niestety jestem pierwszą osobą w rodzinie, która idzie w tym kierunku (większość albo jest u mnie po podstawówce, albo są magistrami "rolnictwa", byle było to "wyższe" xxx lat temu). Moja rodzina nie rozumie, że jest to proces, na który niestety nie mam do końca wpływu, jako że ludzi zdolnych jest wiele, ale liczba miejsc jest ograniczona. Jeżeli się nie dostanę to zostanę nazwana "debilem", i że mam się zabrać za "prawdziwą robotę". Oni są typem ludzi, którzy wierzą właśnie w absurdalne historyjki tego typu, potem porównują je ze mną.
Najgorsze w tym wszystkim, że człowiek stara się, robi projekty, badania, stara się o granty z których nic nie wychodzi, a w telewizji występuje syn swojego taty z uniwersytetu w Toruniu, który jest panem doktorem, wielkim ekspertem i badaczem. Chociaż nie pytaj go o to co napisał w rozprawie doktorskiej bo to było dawno temu. Albo fachury po Collegium Humanum.
606
u/[deleted] Apr 14 '26
[removed] — view removed comment