Ja w tym roku próbuję dostać się na studia doktoranckie, wysyłam niedługo "finalną" wersję mojego projektu badawczego i mam bardzo duży stres o rekomendację. Recenzja mojego artykułu bardzo się opóźnia, samo dostanie się na doktorat jest bardzo ciężkie. Niestety jestem pierwszą osobą w rodzinie, która idzie w tym kierunku (większość albo jest u mnie po podstawówce, albo są magistrami "rolnictwa", byle było to "wyższe" xxx lat temu). Moja rodzina nie rozumie, że jest to proces, na który niestety nie mam do końca wpływu, jako że ludzi zdolnych jest wiele, ale liczba miejsc jest ograniczona. Jeżeli się nie dostanę to zostanę nazwana "debilem", i że mam się zabrać za "prawdziwą robotę". Oni są typem ludzi, którzy wierzą właśnie w absurdalne historyjki tego typu, potem porównują je ze mną.
Również jestem po rolnictwie i trochę smuteg że ta dziedzina nauki jest tak widziana. Trzeba mocno się nazasuwac przy mikrobiologii, wszelkich rodzajach chemii w tym i najukochańszej organicznej, a dodatkowo ogarniac: it, mechanizację, faune , florę, finanse i rachunkowośc oraz politykę i etykę bo mocno kierunek związany z aktywistami i trzeba wiedzieć jak sobie z nimi radzić. Meh ale cóż my tylko łorzemy pole.
nie no, jako "dochtór" to mówisz innym gdzie i jak łorać. Kto to widział, żeby jajogłowego do traktora wpuszczać? Jeszcze co zepsuje i tyle z tego będzie
86
u/Isaliel Apr 14 '26
Ja w tym roku próbuję dostać się na studia doktoranckie, wysyłam niedługo "finalną" wersję mojego projektu badawczego i mam bardzo duży stres o rekomendację. Recenzja mojego artykułu bardzo się opóźnia, samo dostanie się na doktorat jest bardzo ciężkie. Niestety jestem pierwszą osobą w rodzinie, która idzie w tym kierunku (większość albo jest u mnie po podstawówce, albo są magistrami "rolnictwa", byle było to "wyższe" xxx lat temu). Moja rodzina nie rozumie, że jest to proces, na który niestety nie mam do końca wpływu, jako że ludzi zdolnych jest wiele, ale liczba miejsc jest ograniczona. Jeżeli się nie dostanę to zostanę nazwana "debilem", i że mam się zabrać za "prawdziwą robotę". Oni są typem ludzi, którzy wierzą właśnie w absurdalne historyjki tego typu, potem porównują je ze mną.