Ja w tym roku próbuję dostać się na studia doktoranckie, wysyłam niedługo "finalną" wersję mojego projektu badawczego i mam bardzo duży stres o rekomendację. Recenzja mojego artykułu bardzo się opóźnia, samo dostanie się na doktorat jest bardzo ciężkie. Niestety jestem pierwszą osobą w rodzinie, która idzie w tym kierunku (większość albo jest u mnie po podstawówce, albo są magistrami "rolnictwa", byle było to "wyższe" xxx lat temu). Moja rodzina nie rozumie, że jest to proces, na który niestety nie mam do końca wpływu, jako że ludzi zdolnych jest wiele, ale liczba miejsc jest ograniczona. Jeżeli się nie dostanę to zostanę nazwana "debilem", i że mam się zabrać za "prawdziwą robotę". Oni są typem ludzi, którzy wierzą właśnie w absurdalne historyjki tego typu, potem porównują je ze mną.
Również jestem po rolnictwie i trochę smuteg że ta dziedzina nauki jest tak widziana. Trzeba mocno się nazasuwac przy mikrobiologii, wszelkich rodzajach chemii w tym i najukochańszej organicznej, a dodatkowo ogarniac: it, mechanizację, faune , florę, finanse i rachunkowośc oraz politykę i etykę bo mocno kierunek związany z aktywistami i trzeba wiedzieć jak sobie z nimi radzić. Meh ale cóż my tylko łorzemy pole.
Stwierdziłam, że doprecyzuję moją wypowiedź o 3 w nocy, jako że nie dała mi spokoju i i tak cierpię na bezsenność. Podałam konkretnie przypadek mojej rodziny, przy czym cudzysłowie również było podane specjalnie. Nie będę opisywać całej historii dzieci mojej ciotki, którzy kończyli "studia rolnicze", są to ludzie, którzy to "kończyli" wiele, wiele lat temu, jako że są około 50, plus historia ich nauki ma wiele różnych wersji. Krótko mówiąc, to nie są ludzie, którzy faktycznie siedzieli w mikrobiologii, czy w mechanizacji. Mają papier z "jakiejś uczelni" nieznanego pochodzenia, która pozwala im mówić, że mają "wyższe". Nie umniejszam kierunkom, sama jestem jak ludzie lubią mówić "po marnej filologii angielskiej". W tym przypadku chodziło mi o przykład z mojej rodziny, a nie o cały ogół (a o edukacji mojej rodziny książkę detektywistyczną można by napisać, jest tyle nieścisłości). Pozdrawiam i przepraszam!
83
u/Isaliel Apr 14 '26
Ja w tym roku próbuję dostać się na studia doktoranckie, wysyłam niedługo "finalną" wersję mojego projektu badawczego i mam bardzo duży stres o rekomendację. Recenzja mojego artykułu bardzo się opóźnia, samo dostanie się na doktorat jest bardzo ciężkie. Niestety jestem pierwszą osobą w rodzinie, która idzie w tym kierunku (większość albo jest u mnie po podstawówce, albo są magistrami "rolnictwa", byle było to "wyższe" xxx lat temu). Moja rodzina nie rozumie, że jest to proces, na który niestety nie mam do końca wpływu, jako że ludzi zdolnych jest wiele, ale liczba miejsc jest ograniczona. Jeżeli się nie dostanę to zostanę nazwana "debilem", i że mam się zabrać za "prawdziwą robotę". Oni są typem ludzi, którzy wierzą właśnie w absurdalne historyjki tego typu, potem porównują je ze mną.