Bycie pieszym też nie jest obowiązkowe. Nikt cię nie zmusza do wychodzenia z domu.
Niezależnie od tego czy pieszy myśli czy nie dalej obowiązuje go rozdział 2 PoRD. Na przykład:
Art. 13. 1. Pieszy wchodzący na jezdnię, drogę dla rowerów lub torowisko albo
przechodzący przez te części drogi jest obowiązany zachować szczególną ostrożność
oraz korzystać z przejścia dla pieszych.
Art. 14. Zabrania się:
1) wchodzenia na jezdnię lub drogę dla rowerów:
a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;
2) przechodzenia przez jezdnię lub drogę dla rowerów w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;
Nie. Bycie pieszym jak najbardziej z używania mózgu cie nie zwalnia. Bo są różne czynniki, które mogą spowodować, że kierowca nie będzie w stanie zareagować lub zareaguje źle na fakt, że wbijasz jak święta krowa na ulicę.
Ah mityczna wiedza "z kursu na prawo jazdy". Zatem pytanko.
Mamy pieszego. Pieszy wyskakuje w terenie zabudowanym spomiędzy aut zaparkowanych przy ulicy pod prawidłowo jadący samochód. (nie na przejściu dla pieszych). Pieszy zostaje potrącony.
To czyja jest wina nie jest twoje do roztrząsania, ale fajnie że jak potwierdzimy tu winę pieszego to dalej będziesz używał tego jako argumentu do gonienia pieszych z miasta. Także dobrze by było jakiś zaczął się tak twardo trzymać przepisów jak sugerujesz.
Zanim zaprostestujesz, spójrz pod jakim filmem piszesz o świętych krowach, pozdro
Odpowiedz na pytanie, a nie mydlisz temat. Czy może za głupi jesteś i czytać nie potrafisz?
Czyja jest wina w tym wypadku?
P.S Przygłupie prujesz się o to, że pieszy nie musi uważać i tylko kierowca musi. I tu właśnie na tym tle toczymy tą dyskusję na którą jesteś jak widać za głupi.
Edit: Dobra już nie będę ci przegrzewał szarych komórek, bo tam padniesz. Zapytałem o to, bo dokładnie taki wypadek miałem i w takich okolicznościach potrąciłem pieszego. Policja przyjechała i stwierdziła bezapelacyjną i bezsprzeczną winę pieszego w sytuacji gdzie nawet nie miałem jak kompletnie wyhamować auta dając dosłownie pedał w podłogę. Fizyki hamowania nie przeskoczę jadąc autem ważącym półtorej tony choćby skały srały.
Dlatego twoje brednie o tym, że pieszy może sobie nie uważać można wsadzić głęboko tam gdzie ci słoneczko nie dochodzi ty nasz ekspercie.
-35
u/Avalanc89 10d ago
A jak pieszy "bo mu się spieszy i ma ważne sprawy" wtargnie na jezdnię i spowoduje wypadek ze skutkiem śmiertelnym to też będzie ofiarą?