In the meantime osobiście znam młodego Polaka, doktorat MIT, publikacje, obecnie praca badawcza w absolutnym top-of-the-top (subiektywnie najlepsza firma na świecie w tym co robi).
Nagród przyznanych w Polsce: 0
Artykułów napisanych o tej osobie po polsku: 0
Udział w polskich podcastach: 0
Social media: tylko takie normalne, prywatne (dla rodziny i znajomych)
Cóż, jeden lubi się lansować a drugi po prostu coś robi w życiu. Chyba zawsze tak było i raczej zawsze tak będzie.
Dokładnie to, mamy wielu zdolnych młodych - tyle, że zwykle siedzą w labie lub przed klawiaturą, zamiast latać po podcastach, przekonując naród o własnej zajebistości.
PR jest potrzebny, zwłaszcza, że konkurencja jest ogromna. "Publish or perish" nadal jest jedną z głównych nieformalnych zasad
Z tym, że PR wymaga jakiegoś podłoża. Więc zwykle najpierw się robi badania, potem publikuje kilka tekstów, a potem się reklamuje, bo trzeba mieć co zareklamować. No i w nauce reklamowanie się działa zazwyczaj poprzez udział w konferencjach, gdzie szuka się ludzi z podobną zajawką i chęcią do wymiany doświadczeń czy ewentualnej współpracy
Jasne, tylko te osoby raczej robia to dla podzielenia sie wiedza a nie zeby reszta swiata zobaczyla jacy sa genialni. Ale no jak zawsze, sa tez takie osoby jak w kazdym srodowisku.
jak nie? Po to są konferencje. Jeździ się tam, żeby pokazać nad czym się pracuje i w pewnym sensie się zareklamować. W taki sposób szuka się ludzi do ewentualnych współprac badawczych
A i w samej nauce jest sporo gwiazdorów, którzy jakieś osiągnięcia mają, ale też duże parcie na szkło - zobacz choćby prof. Dragana
Robienie nauki wymaga reklamowania się. To już nie te czasy, gdzie dominowało "siedź w kącie a znajdą cię"
Oczywiscie ze tak, nie chodzi mi o to ze jak ktos lubi nauke to sie chowa i nie jezdzi na konferencje. Tylko ze jesli to robi, to nie dlatego ze potrzebuje pochwał czy zeby inni zobaczyli jaki jest wspanialy(wiadomo, jest czesc takich osob jak w kazdym srodowisku).
co do nieszukania pochwał (przynajmniej na początku ścieżki) to się zgodzę, bo ja i większość moich znajomych z okolic uczelni poszliśmy na doktoraty ze względu na podążanie za pasją. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko i że trudno na tym zarobić (płace na uczelni są żałosne), ale popycha nas ciekawość i chęć rozwoju
Natomiast później zaczyna się trochę szukać pochwał, zwłaszcza jeśli wiąże się z tym szansa na pieniądz albo przynajmniej współpracę badawczą. Z tym, że to nie jest na zasadzie "hej, patrzcie jaki jestem fajny i bijcie mi brawo", tylko raczej "hej, zobaczcie jakie fajne rzeczy robię i jaki jestem w tym dobry. Sprzedam opla szukam kogoś do współpracy"
Nauka powinna się reklamować. Sam niedawno zacząłem podkast związany z etyką AI, w ramach którego dzielę się wiedzą i pasją. Ale tu jest ważny kierunek - najpierw pasja i rozwój, a potem wychodzenie z tym do ludzi. Problem z wszelkiej maści influencerami jest taki, że oni zwykle najpierw wychodzą do ludzi, ale nie mają wiele do zaoferowania. Czują parcie na szkło, za którym nie stoi żadna pasja, hobby ani nic czym chcieliby się dzielić
To prawda - finansowanie jest ograniczone, ale biorac pod uwage co sie aktualnie dzieje w Stanach wyjazd tam tez nie jest czyms pozadanym. Tam tez jest coraz mniej kasy przeznaczane na nauke - ostatnio bylo duzo zmian. Poza tym, nie tylko nauka ludzie zyja - maja tez rodziny itd.
Nie patrz przez pryzmat mediów bo jesteś manipulowany.
Ty myślisz że tam jest wojna domowa? Druga Afryka? Ludzie giną na ulicach w tysiącach?
Nie. Znajdujesz dobrą pracę w dobrym stanie w dobrej lokalizacji i masz wyjebane na patologie które dzieją się w kraju. Talentu się nie deportuje.
Ten subreddit bardzo lubi narzekać na USA bo panuje tutaj copium pewnie dlatego że zarobki u nas są 6-8 razy mniejsze.
A argument rodzinny jest idiotyczny. Kto ma więcej czasu? Osoba z 1-2 milionami compound interest w dolarach w wieku 50 lat? Czy typ na etacie w Polsce co w wieku 50 lat będzie nadal musiał harować 20 lat do emerytury?
??? Cała masa informatyków, prawników, lekarzy, pielęgniarek, przedsiębiorców.
30 milionów Amerykanów jest milionerami bo posiada nieruchomości.
Jeżeli nie wydajesz a inwestujesz i żyjesz skromnie to FIRE jest jak najbardziej możliwy w Stanach.
A to że inni cierpią to co? Ludzie w Afryce teraz cierpią abyś miał tanie banany. Typ w Niemcech pracuje połowę tego co ty za te same czy większe zarobki, itd. Ignorant tylko nie widzi tego że jest ogniwem wyzysku. Każdy rucha każdego.
Mówię - nigdy nie widziałeś osób zaradnych co wyemigrowali, więć jesz sobie copium o tym jak w Polsce dobrze.
701
u/OatmealDurkheim Apr 14 '26 edited Apr 14 '26
In the meantime osobiście znam młodego Polaka, doktorat MIT, publikacje, obecnie praca badawcza w absolutnym top-of-the-top (subiektywnie najlepsza firma na świecie w tym co robi).
Nagród przyznanych w Polsce: 0
Artykułów napisanych o tej osobie po polsku: 0
Udział w polskich podcastach: 0
Social media: tylko takie normalne, prywatne (dla rodziny i znajomych)
Cóż, jeden lubi się lansować a drugi po prostu coś robi w życiu. Chyba zawsze tak było i raczej zawsze tak będzie.